A co jeżeli... Nie, to niemożliwe. To nie może być prawdą. 24 dni. To już dwadzieścia cztery dni! Jak to możliwe?
Staram się uspokoić pędzące myśli.
"Tyle mnie nie było, pewnie to moja wina!"
"Znów leń. Nie, tylko nie to!"
I nagle...
- Pola! Nie siedź w ciemnościach bo oślepniesz!
CDN (Jeżeli będzie potrzebny ^^)
Staram się uspokoić pędzące myśli.
"Tyle mnie nie było, pewnie to moja wina!"
"Znów leń. Nie, tylko nie to!"
I nagle...
- Pola! Nie siedź w ciemnościach bo oślepniesz!
CDN (Jeżeli będzie potrzebny ^^)
Jestem. Wróciłam.
Jak zwykle rozmyślanie zajęło mi ponad trzy tygodnie. To smutne- wiem.
A co najgorsze, strasznie zależy mi na pisaniu tego bloga. Gdyby mi nie zależało, nie "marnowałabym" pamięci na zdjęcia. I nie chodziła po plażach, żeby tylko zrobić dobre zdjęcie.
Postaram się... Może będę... I skończyły mi się wytłumaczenia, a przecież wiadomo, że:
Tłumaczy się TYLKO winny.
Jeżeli rzeczywiście będzie mi brakować materiałów na post (tak jak teraz) to po prostu będę pisać.
Dużo pisać.
Na nagłą zmianę tematu wybiorę... No może Wielkanoc.
Jeśli o mnie chodzi to spędziłam ją z rodziną. Jak zresztą zwykle. Dostałam słodycze i jak je wszystkie zjem to będę gruba :) Prezentem, z którego niezwykle się ucieszyłam okazały się cztery książki.
Mianowicie Heartland (7-8,9-10,11-12 i 13-14)
Mogę od razu polecić WSZYSTKIM osobom, które lubią konie bądź się nimi interesują.
Są tam wątki miłosne a przede wszystkim różne niekonwencjonalne terapie dla koni.
Takie jak:
- Technika T-touch
- Join up
- Olejki eteryczne
Najbardziej zainteresowana jestem właśnie techniką Join up. Polega ona na porozumieniu z koniem i pokazaniu mu, że lepiej będzie mu przy człowieku niż samotnie na wybiegu.
Więc właśnie zyskałam nowe marzenie:
Wypróbować z koniem (najlepiej Panczem) technikę Join up.
Ostatnio wybrałam się na plażę, wraz z figurkami oczywiście. Popstrykałam, namęczyłam się ale sądzę, że było warto. Chociaż dla kilku zdjęć.
A oto one:
W tym się zakochałam. Nie miałam pojęcia, że mój telefon potrafi aż tak dobrze wyostrzyć.
<3
Dwa Knabstruppy.
Dragon i Diva.
Na Divie Kinga- córka właściciela stadniny, a na Dragonie Dominika.
Jadąc na Święta oczywiście nie zostawiłam w domu całej mojej kolekcji.
Wybrały się ze mną cztery konie:
- Ogier Palomino Picasso
- Ogier Fryzyjski Cheban, Kary Klejnot (Nie wiem jak go nazwać, więc jeśli macie jakieś pomysły, napiszcie w komentarzach)
- Klacz Andaluzyjska Lady
- Ogier Apalossa Orkan
Sesja odbyła się na małej, usypanej z piachu górce.
Jeźdźcy zostali w pokoju, więc konie będą nieco "dzikie".
A więc zaczynajmy:
Cień Księcia.
Kopytka pierwsza klasa.
Takie czarne i fryzyjskie.
Te warkoczyki. Uwielbiam ten model ^^
Cienie, cienie i cienie.
Wędrujący Picasso.
Ogier Apalossa się nie pojawia ponieważ... Jest nieco niefotogeniczny, :)
Jak na dzisiaj to koniec. Zapraszam was do komentowania (to naprawdę pomaga)
i...
I do napisania!
Apka








PRZEPIĘKNE ZDJĘCIA! Naprawdę mi sie podobają :) 1 i 3, ahh ❤
OdpowiedzUsuńOMB :3 Boże. Ty... Na moim blogu? Nie wierzę. Twoje zdjęcia są. .. Piękne :) Boże dziewczyna której bloga śledzę weszła na mojego bloga! Ale mam fuksa ^^ Dziękuję za opinie. Naprawdę wiele dla mnie znaczy. Zwłaszcza od jednej z osób które były moimi wzorcami na bloga (druga do Capricorn M.)
UsuńSerio dziekuje. I pojawiaj się częściej. Bo teraz dałaś mi motywację do napisania conajmniej 5 postów.
Heh... A już chciałam zamknąć bloga. Jeszcze raz wielkie dzięki ;)