Tak jak obiecałam wstawię fotki z sesji zimowej. Ryzykowałam odmrożenia palców ,bo oczywiście mój telefon nie zrobi zdjęcia za pomocą rękawiczki.Wybrały się ze mną tylko trzy konie :
Ogier Tinker- Tabun
Ogier Perszeron- Borys (nie wiem czy tak go nazwę :))
Klacz Camargue- Angora <3
Oto efekty:
Oczywiście w rękawiczkach wyostrzyć się nie da :(
"Biegnijmy"
Ale pyszczka to nie łaska pokazać, co?
Mój ukochany model <3
A oto mój (no prawie) koń:
Panie i Panowie poznajcie
Pancza
Ten szesnastoletni Konik Polski sprawił, że pokochałam jazdy jeszcze bardziej. Gdybym miała opowiedzieć moją i jego historię zapisałabym kilka stron. Ale może uda mi się to skrócić?
Zaczęło się dwa lata temu. Jeździłam na Kłusaku Rosyjskim -Jelcynie (koń ma teraz 32 lata). Moja instruktorka przesadziła mnie na tego pana. Na początku byłam ZAŁAMANA.
"Ten kucyk?! Przecież jestem na niego za duża"
Okazało się jednak , że konik wcale nie jest potulnym aniołkiem - wręcz przeciwnie.
Na każdej łączce w terenie brykał, miałam z niego 16 gleb :) Jednak za każdym powrotem do stajni znów wsiadałam na niego i próbowałam się "utrzymać" (to brzmi jak rodeo,ale wcale tak źle nie było)
Parkury... Ach i Panczo, który kładł się przed przeszkodą. Lub letnie pławienia i strach przed utopieniem się. Widocznie kiedyś ktoś go podtopił- stąd lęk przed wodą. Ale ja pokochałam go i (pomimo zbitej kości ogonowej) cały czas na nim jeździłam. Od pół roku Panczo poznaje mnie i nie próbuje mnie zrzucić. Powiem więcej:
Pode mną skoczył (pierwszy raz w życiu) poprawny skok-wyskok :) I to 4 dni temu.
A więc apeluję do wszystkich:
"Wszystko jest możliwe. A to co nie możliwe wymaga po prostu więcej czasu. "
Od teraz się przyjaźnimy- spodziewajcie się więc spamu zdjęciami tego pana :)
Do napisania !
Apka
"Biegnijmy"
Ale pyszczka to nie łaska pokazać, co?
Mój ukochany model <3
A oto mój (no prawie) koń:
Panie i Panowie poznajcie
Pancza
Ten szesnastoletni Konik Polski sprawił, że pokochałam jazdy jeszcze bardziej. Gdybym miała opowiedzieć moją i jego historię zapisałabym kilka stron. Ale może uda mi się to skrócić?
Zaczęło się dwa lata temu. Jeździłam na Kłusaku Rosyjskim -Jelcynie (koń ma teraz 32 lata). Moja instruktorka przesadziła mnie na tego pana. Na początku byłam ZAŁAMANA.
"Ten kucyk?! Przecież jestem na niego za duża"
Okazało się jednak , że konik wcale nie jest potulnym aniołkiem - wręcz przeciwnie.
Na każdej łączce w terenie brykał, miałam z niego 16 gleb :) Jednak za każdym powrotem do stajni znów wsiadałam na niego i próbowałam się "utrzymać" (to brzmi jak rodeo,ale wcale tak źle nie było)
Parkury... Ach i Panczo, który kładł się przed przeszkodą. Lub letnie pławienia i strach przed utopieniem się. Widocznie kiedyś ktoś go podtopił- stąd lęk przed wodą. Ale ja pokochałam go i (pomimo zbitej kości ogonowej) cały czas na nim jeździłam. Od pół roku Panczo poznaje mnie i nie próbuje mnie zrzucić. Powiem więcej:
Pode mną skoczył (pierwszy raz w życiu) poprawny skok-wyskok :) I to 4 dni temu.
A więc apeluję do wszystkich:
"Wszystko jest możliwe. A to co nie możliwe wymaga po prostu więcej czasu. "
Od teraz się przyjaźnimy- spodziewajcie się więc spamu zdjęciami tego pana :)
Do napisania !
Apka





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz