poniedziałek, 25 stycznia 2016

Nasi ulubieńcy + informacje.

Cześć!
Z tego co pamiętam nie pisałam nic o mojej stajni koni Schleich. A więc tak: stajnia nazywa się Ameryka. Nie pamiętam dlaczego- tak po prostu mi się nazwało. Koni jest 50 (z tego co ostatnio wyliczyłam :p) Tylko pamiętajcie, że kolekcja a stadnina to u mnie co innego. Mniejsza część koni mieści się na półce- reszta w stajniach. W stadninie mamy wiele koni. Od spokojnych wałaszków, poprzez potulne klacze ,aż do narowistych ogierów. Moim ulubieńcem z koni pod siodło jest klacz i ogier Hanowerski. Mówię tutaj o starszej wersji. Klacz ma na imię Elipsa, ogier Kasztan. Kasztan jest prywatnym koniem córki właściciela stadniny- Kingi. Elipsa za to jest trudną klaczą po przejściach. Specjalizuje się w ujeżdżeniu. Moim kolejnym ulubieńcem jest wałach Apalossa Atlas. O nim pisałam w poprzednich postach. Konik jest niezwykle spokojny i cierpliwy. Przyjechał do nas z cyrku. Klaczą, którą uwielbiam jest klacz Camargue, Angora- drugi koń prywatny Kingi. Ta pani ma swój charakter. Nienawidzi skakać na parkurze oraz jeździć pod siodłem. Została odkupiona przez Kingę kilka dni przed końcem (jeśli wiesz o co mi chodzi- rzeźnią). Ufa tylko swojej właścicielce. W naszej stajni oźrebiła się z ogierem Bergamo, rodząc bezimienne źrebię. Jeśli mam być szczera ulubieńców mam wiele. Jednak zawsze będę kochać Tabuna <3 Za jego pozę, jego maść (no i za malowanie też :p) i jego szczotki. Jeśli was to ciekawi, moim pierwszym koniem schleich był ogierek Perszeron (źrebak). Wtedy byłam mała i nie rozróżniałam płci. Stąd teraz mam Fstążkę. Nie, nie mam dysortorafii, po prostu takie imię wymyśliłam. 
A teraz ktoś, kto jest ze mną od początku bloga i jeszcze wcześniej...
Panie i panowie powitajcie:
Mojego kota!
Jest to moja "muza". Zawsze mnie inspiruje i wspiera. Zwłaszcza wtedy kiedy mnie drapie i swoją pozycją wyraża brak zainteresowania mną i aparatem :). Jednak są zdjęcia, na których widać cały urok i bezbronność tego stworzenia.
Oto kilka scen z życia mojego kota:
 "Ale jak to poniedziałek?! Znowu?? Przecież był już tydzień temu!"
 "Właśnie sugeruję tobie człowieku, abyś mnie nakarmił. Teraz!"
 "Coś mówiłeś? Musiałam przeoczyć."
 "Ja śpiem... Nie przeszkadzaj."
"Naprawdę jeszcze nie skomentowałeś?"
A więc mój kot was pozdrawia i do jutra!
Apka

6 komentarzy:

  1. Fajny blog! Ja miałam podobne początki (właściwie to dalej mam XD) . Okrutna choroba :'( . Robisz śliczne zdjęcia, ale jeśli mogę się czegoś doczepić to akcesoriów, na których punkcie jestem nieco przewrażliwiona. Kantar jest za duży i niezbyt estetyczny, 1 derka też za duża, druga bardzo fajna a ochry mimo, że też za duże (ta skala...nienawidzę robić takich maleństw LB XD) to bardzo ładne. Więc tak trzymaj, pracuj nad akcesoriami i czekam na więcej!
    Clairdale-Ridge.blogspot.com
    Czekolada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Kantar za duży i nieestetyczny, bo pierwszy... Teraz wiem co mam dopracować ;p Trudno robić akcesoria do takich maleństw, zwłaszcza GORĄCYM klejem.
      Dziękuję, że wyraziłaś opinię, obiecuję, że będę bardziej staranna.(teraz wie, że mam dla kogo pisać)
      Pozdrawiam, Apka

      Usuń
  2. Do klejenia używam Magica, polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki :) Tylko magik mi się rozklejał :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kup sobie jedne małe kombinerki, wyjmij z nich sprężynkę, potem magikiem (z precyzyjną końcówką!) pomaż jeden z klejonych elementów, złącz je i zaciśnij kombinerkami odczekaj 10-20 minut i wyjmij. U mnie działa, możesz też spróbować z klejem do miękkiego PVC, najlepiej taki który klei pod wodą. Sklei wszystko, jedyny minus to mniejsza precyzja i wylewa się jeszcze bardziej od magika.

      Usuń